Historia TRCN


„Nie ma obecnie radiostacji (Babice) Boernerowo. Zburzyli ją Niemcy 16 stycznia 1945 roku. Poczynając od godziny drugiej po południu padały przechylając się wieże z długimi poprzeczkami, jak przewracane klocki.

Dumne, bodące niebo 126-metrowe wieże (…), które od 1923 roku urągały niebu, padły ofiarą niemieckiej furii zniszczenia, określonej przez niemieckiego kierownika Radiostacji , Kielera, jako „Nötweuttigkart” – „konieczność wojenna”. I znowu nad 4-kilometrową równiną pomiędzy Latchorzewem, Gacią oraz Fortem II-a i Klaudynem rozpostarł się tylko błękit czystego nieba, jak ongiś. Znikły konstrukcje w przestworzach i obłokach.

Radiostacja Boernerowo (…) zasługuje na to, aby wskrzesić ją w pamięci i przekazać potomnym przed zapadnięciem się w niepamięć (…)”

Inż. Edward Teofil Liberadzki, dyrektor Urzędu Radiotelegraficznego Boernerowo (1950)

 

Komunikacja i marketing polityczny

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w listopadzie 1918 roku, nowo odrodzone państwo cierpiało na brak wydajnych i nowoczesnych środków komunikacji z zagranicą. Przejęte po zaborcach stacje radiotelegraficzne zlokalizowane w Warszawie, Poznaniu oraz Lublinie były w tym czasie już przestarzałe i nie spełniały niezbędnych wymagań .

W latach 1920-1921  w Ministerstwie Poczt i Telegrafów skrystalizowała się koncepcja budowy czterech radiostacji umożliwiających wymianę informacji w granicach kraju, z najbliższą zagranicą oraz międzykontynentalnie, zwłaszcza ze Stanami Zjednoczonymi. Ponieważ w tym czasie Towarzystwo „Radio Corporation of America” wznosiło na wyspie Long Island potężna centralę radiotelegraficzną, mającą za zadanie nadawać sygnał do państw Europy, Ameryki Południowej i krajów leżących za Pacyfikiem, minister poczt i telegrafów Władysław Stesłowicz zawarł z Amerykanami umowę na zakup licencji i wykorzystanie tej nowoczesnej techniki. Ustalenia zobowiązały obydwie strony do podziału kompetencji i czynności w trakcie projektowania i montażu instalacji.

Budowa takiej transatlantyckiej radiostacji miała spełniać w zamyśle kilka celów. Najistotniejszym był wspomniany wyżej cel polityczno-pragmatyczny; ściśle związany z zapewnieniem Polsce stałej komunikacji międzykontynentalnej, pokazywać miał ponadto Światu fakt powrotu Polski na mapy i do światowej polityki, promować ją w niej i w świadomości obcokrajowców. Wzniesienie radiostacji o zasięgu międzykontynentalnym umożliwić miało też kontakt wielomilionowej Polonii z Ojczyzną. Realizacja projektu miała również cel prestiżowy – danie dowodu na to, że dźwigająca się na nogi Rzeczpospolita jest w stanie dokonać poważnej inwestycji z potężnym nakładem finansowym i surowcowym, tym samym lokując się w ścisłej światowej czołówce. Budowa radiostacji miała realizować również cel marketingowy – wyjście naprzeciw zapotrzebowaniu rynku na nowoczesne i wydajne środki komunikacji. W końcu i możliwość stworzenia nowych, licznych miejsc pracy nie była bez znaczenia.

 

Wybór lokalizacji

Przed rozpoczęciem budowy radiostacji postawiono rygorystyczne warunki co do wyboru miejsca tej inwestycji. Zwrócono uwagę na odpowiednie warunki glebowe i jej jakość – najlepsza do tego celu miała być ziemia wilgotna i piaszczysta, gdyż zapewniałaby optymalne warunki przewodzące. Od terenu wymagano również uregulowanego stanu prawnego, by nie zachodziła potrzeba żmudnych i kosztownych działań biurokratycznych. Ogromna inwestycja, jaką jest budowa radiostacji międzykontynentalnej, wymagała również gruntu o odpowiedniej do tego powierzchni. Optymalne wymiary działki, na której chciano wznieść stację określono na 1000 m x 4000 m.

Warunki powyższe doskonale zapewniał teren położony kilka kilometrów na północny zachód od Warszawy, pomiędzy wsiami Wawrzyszew oraz Babice. Był to obszar dawnego carskiego poligonu artyleryjsko-saperskiego oraz przedpole i zaplecze fortu IIA Babice wewnętrznego pierścienia obrony Twierdzy Warszawa, wzniesionego za rządów carskich w latach 1883-1886. Był to teren bardzo podmokły, o wymiarach 0,5-1,2 km x 4 km, o ziemiach raczej piaszczystych, należący do Skarbu Państwa, o jasnym stanie prawnym gruntów, a ponadto o ogromnej powierzchni. Dodatkowym atutem była niewielka odległość tego terenu od ówczesnego centrum Warszawy, wynosząca 12 km. Łączna powierzchnia terenu, którą oddano do dyspozycji Polskiej Poczty, Telegrafu i Telefonu wyniosła 460 ha.

 

 

Zasadniczą częścią zamontowanej podczas budowy aparatury Transatlantyckiej Radiotelegraficznej Centrali Nadawczej były nowoczesne (jak na owe czasy) generatory maszynowe systemu Alexandersona o mocy 200 kW każdy, zasilane 500 kW silnikiem Diesla. Wielkim atutem tych generatorów była stabilność pracy zapewniająca ciągłość łączności i jej olbrzymi zasięg. Podczas normalnej pracy Centrali uruchamiano jeden generator, drugi był wyłączony i pełnił rolę awaryjnego, chociaż oczywiście możliwa była praca obydwu urządzeń naraz. Wtedy to moc nadajnika wzrastała do 400 kW. Generatory wytwarzały prąd zmienny  o częstotliwości od 16,40 kHz do 14,29 kHz, a więc średniej długości fal wynoszącej 19 556 m. Sygnał nadawano za pomocą alfabetu Morse’a (stąd określenie stacja „radiotelegraficzna” jest nieco trafniejsze niż stacja „radionadawcza”). Alternatory napędzane były silnikami asynchronicznymi na prąd dwufazowy, 50-cio okresowy o natężeniu 2200 V sprzęgniętymi w stosunku 1:2,973, co oznaczało, że silnik wykonywał 678 obrotów w ciągu minuty, alternator zaś 2015. Parametry pracy alternatorów pozwalały osiągnąć sprawność elektryczną centrali nadawczej w granicach 40%, co było wartością większa niż w przypadku najnowocześniejszych wówczas radiostacji lampowych. Aparatura nadawcza Centrali zapewniała całodobową komunikację z USA i możliwość nadawania do 30 słów na minutę w okresie letnim i do 60 w okresie zimowym. Budynek nadajnika wzniesiony został wraz z budynkiem elektrowni własnej latem 1922 roku, naprzeciwko czoła fortu IIA, w odległości około 60 m od niego, jak również w samym środku osi, wzdłuż której od lata do jesieni tegoż roku  zamontowano wsparte na betonowych fundamentach kratownice dziesięciu wież, na których rozpięto przewody antenowe.

Stację Odbiorczą Centrali zainstalowano w Grodzisku Mazowieckim, wyposażając ją w obracaną antenę ramową, oraz w antenę kierunkową systemu Baverage’a o długości 17 km, wycelowaną w Nowy Jork. Stacja otrzymała również nowoczesne odbiorniki reakcyjne o wyśrubowanych parametrach odbiorczych.

 

Echa prasowe uruchomienia Stacji

Pełną eksploatację Stacji rozpoczęto dnia 1 października 1923 roku, zaś 17 listopada 1923 roku  miało miejsce jej oficjalne uroczyste uruchomienie. Tego dnia, Prezydent Rzeczypospolitej Stanisław Wojciechowski wymienił za pomocą Radiostacji oficjalne depesze z Prezydentem Stanów Zjednoczonych Johnem Calvinem Coolidge’m Jr. Wydarzenie to odbiło się szerokim echem w polskim społeczeństwie, czego dowodem są artykuły w prasie codziennej z tego okresu.

Gazeta Poranna pisała

Głos polski, swobodny niczem nie skrępowany płynąć odtąd może poprzez oceany. Polska uzyskała możność swobodnego komunikowania się z całym światem. Dziesięć wież o wysokości 128 – metrów każda wznosi się dumnie ku górze – owoc pracy polskiego robotnika i polskiego inżyniera”.

Kurier Warszawski donosił natomiast:

Długim szeregiem samochodów i powozów dążono wczoraj w południe na uroczysty akt poświęcenia radiostacji polskiej wzniesionej na terenach pofortecznych przy forcie II a. Na uroczystość przybyli oprócz Prezydenta Rzeczypospolitej ministrowie: Kiernik, Szydłowski, generałowie: Szeptycki, Rozwadowski, Żeligowski, marszałkowie: Trąmpczyński i Rataj oraz wielu innych gości wraz z ks. biskupem Gallem i osobami ze świata dyplomacji, przemysłu i handlu”.

Podczas uroczystości wygłoszono przemówienia. Minister Poczt i Telegrafów, Jan Moszczeński, powiedział:

W ogólnym rozwoju komunikacji telegraficznej, radiotelegraf wobec zdumiewających postępów w tej dziedzinie wysunął się na czoło w tym stopniu, że Polska acz walczy jeszcze z trudnościami finansowemi uznała za niezbędnie konieczne nie pozostać w tyle po za innemi kulturalnemi państwami świata i przystąpiła do tworzenia środka komunikacyjnego, który ją zbliżył pokojowo do całej rodziny narodów kulturalnych.”

Warto zwrócić uwagę na to, jak ówcześnie postrzegano wśród polskiego społeczeństwa wzniesienie i uruchomienie Nadawczej Radiostacji Transatlantyckiej. Inwestycja owa i jej pozytywne zakończenie – mimo kłopotów, z którymi borykało się młode państwo – pokazała, że II Rzeczpospolita plasuje się w czołówce państw rozwiniętych i jest dowodem jej technicznego rozwoju na poziomie światowym, a nadto świadectwem wysokiej świadomości i zdolności przewidywania u rządzących oraz powodem do ogólnonarodowej dumy.

Dyrektor Radio Corporation of America podczas przemówienia rzekł m.in.:

Stacja warszawska należy do najsilniejszych i najlepiej technicznie wyposażonych na świecie. Można rzec według tego co stwierdzono z całą precyzją przy odbieraniu wiadomości przez tę stację do Nowego Jorku, porównując pracę stacji warszawskiej z innemi wielkiemi stacjami w Europie, że Radiostacja Warszawska zajmuje pierwsze miejsce w szeregu radiostacji świata. Głos polski docierając do wszystkich części świata będzie najlepszym świadectwem i odzwierciedleniem chwały i postępu Waszej Ojczyzny.”

Z fragmentu tejże przemowy bije uznanie ze strony przedstawiciela potężnego kraju i postawienie polskiej myśli technicznej w światowej czołówce.

W latach międzywojennych organem zarządzającym Radiostacją był Urząd Radiotelegraficzny Atlantycki – Centrala Nadawcza, przemianowany następnie na Urząd Radiotelegraficzny Babice, a w końcu na Urząd Radiotelegraficzny Boernerowo. Ich dyrektorami byli: inżynier Piotr Modrak, a następnie inżynier Edward Liberadzki. Personel techniczny stanowiły dwie, a później trzy 18-, 20-osobowe zmiany (obsługa radiostacji, elektrowni, kotłowni, anten, majster warsztatowy oraz elektromonter).

 

Rozwój inwestycji

Na zapleczu Transatlantyckiej Radiotelegraficznej Centrali Nadawczej, przy obecnej ulicy Radiowej, wzniesiono dwa murowane piętrowe budynki wielorodzinne, przeznaczone na cele mieszkaniowe dla personelu Centrali. W roku 1932 z inicjatywy ówczesnego Ministra Poczt i Telegrafów, Ignacego Boernera, zaprojektowano i rozpoczęto wznoszenie Osiedla Łączności, przemianowanego w roku 1936 na Boernerowo. Drewniane oraz murowane budynki parterowe i piętrowe, których liczba do roku 1939 stale rosła, zamieszkiwane były przez pracowników Transatlantyckiej Radiotelegraficznej Centrali Nadawczej wraz z ich rodzinami, weteranów powstań i I Wojny Światowej, a także osoby indywidualne. Liczba stałych mieszkańców osiedla wynosiła w przeddzień wybuchu wojny około 1500 osób.

W latach 1932-1935 ośrodek nadawczy Stacji został zmodernizowany m.in. poprzez instalację trzech 2 kW nadajników krótkofalowych i jednego 16 kW, z których dwa –  po jednym z każdego rodzaju – nadawały sygnał radiofoniczny dla Polonii. Do połowy roku 1938 uruchomiono łącznie sześć dodatkowych nadajników wyposażonych w nowoczesny zestaw anten kierunkowych. Była to pierwsza stacja krótkofalowa zainstalowana na ziemiach polskich. Również główny nadajnik długofalowy, a także Stacja Odbiorcza w Grodzisku Mazowieckim przeszły modernizację, w ramach której wykorzystano wiele pionierskich rozwiązań autorstwa inż. Groszkowskiego i Manczarskiego.

 

 

Wzniesienie i funkcjonowanie Transatlantyckiej Radiotelegraficznej Centrali Nadawczej miało ogromne znaczenie strategiczne dla nowo odrodzonego Państwa Polskiego, ponieważ umożliwiło uniezależnienie się od zagranicznych środków komunikacji (w tym brytyjskiego Kabla Transatlantyckiego), a ponadto pozwoliło na wygrywanie międzynarodowych przetargów na przekazywanie depesz innych państw Europy za Atlantyk i Pacyfik (pierwsza łączność z nowo powstałą, japońską stacją długofalową w Yosami). W roku 1927 za pomocą babickiego nadajnika nadawano 65% krajowej korespondencji.

 

Wojna

Ze względu na strategiczne znaczenie tej instalacji, a także terenów ją otaczających, które zamykały dojście do Warszawy od strony północno-zachodniej, we wrześniu 1939 toczyły się tu niezwykle zacięte walki. 1 września 1939 roku Centrala nadała w świat komunikat o napaści Niemiec na Polskę i funkcjonowała nieprzerwanie do 8 września, kiedy szpica niemieckiego natarcia osiągnęła wieś Babice oraz Blizne. 9 września w rejonie Woli i Ochoty doszło do boju z oddziałami niemieckimi z 4 Dywizji Pancernej usiłującymi zdobyć Warszawę z marszu, atakując w łuku od Bliznego przez Chrzanów, Włochy po Okęcie. Atakujący zostali powstrzymani i odrzuceni dzięki ofiarnej walce żołnierzy pododdziałów z 40 i 41Pułku Piechoty. Taki obrót sytuacji umożliwił wysunięcie przez obrońców własnych oddziałów w kierunku m.in. zachodnim i północno-zachodnim, co spowodowało pogłębienie obrony. Nocą 15/16 września III batalion 26 Pułku Piechoty pod dowództwem mjr. Jacka Decowskiego obsadził Osiedle Łączności, skąd następnego dnia wyprowadził wraz z Batalionem Stołecznym uderzenie na zajęty kompleks budynków koszarowych, położonych na południe od Boernerowa (teren obecnej Wojskowej Akademii Technicznej). W kolejnych dniach dochodziło do licznych wypadów i natarć na linie niemieckie, w których poza III batalionem 26 Pułku Piechoty wyróżnili się żołnierze z Batalionu Stołecznego, specjalnego zgrupowania ppłk. Okulickiego, pododdziałów z 360 Pułku Piechoty, a także oddział szturmowy spieszonych lotników z Lotniska Bielańskiego.

W związku ze stałym naporem Niemców i pogarszająca się sytuacją obrońców stolicy, niemożliwym stało się utrzymanie frontu obrony miasta w jego dotychczasowym kształcie. 21 września 1939 dowódca odcinka „Zachód”, płk. dypl. Marian Porwit wydał mjr Decowskiemu rozkaz bronienia się w osamotnieniu, pokrywania ogniem przedpola i skrzydeł obrony w łączności z sąsiadującymi głębiej w kierunku Warszawy oddziałami. III batalion pozostał więc jednostką z zadaniem de facto opóźniania ostatecznego wejścia Niemców do Warszawy i skazany na stracenie. 22 września 1939 roku stan obrońców tzw. „Reduty Babice”, czy też „Reduty Boernerowo”, zajmującego Osiedle Łączności, przedstawiał się następująco pod względem składu osobowego: 23 oficerów, 132 podoficerów, 701 szeregowych. Pod względem środków walki i transportu obrońcy posiadali: 751 karabinów, 19 ręcznych karabinów maszynowych i 12 ciężkich, 30 pistoletów, 6 granatników, 2 moździerze, 3 armaty przeciwpancerne i 5 rakietnic; każdemu rodzajowi broni przysługiwało 5 tzw. jednostek ognia. Obrońcy dysponowali ponadto wozami taborowymi, kuchniami polowymi, a także jednym samochodem, dwiema ciężarówkami i trzema motocyklami. Łączność z Warszawą utrzymywana była za pomocą telefonu polowego.

Zmasowane nawały artylerii niemieckiej i napór piechoty dziesiątkował obrońców przez kolejne dni. 27 września w godzinach rannych doszło do ostatecznej walki. Apoloniusz Zawilski w książce pt. Bitwy Polskiego Września, opierając się na relacji pułkownika Mariana Porwita pisze:

Nieznany był los III batalionu 26. pp mjr Jacka Decowskiego na wysuniętym ośrodku oporu Babice. Całe osiedle przykrywała gęsta chmura dymu i kurzu, a nieustanny grzmot potężnego ześrodkowania artyleryjskiego nasuwał obawę, że nikt żywy z tego piekła nie wyjdzie”.

Po przygotowaniu artyleryjskim pozycje obrońców z 7. i 9. Kompanii III Batalionu 26 Pułku Piechoty zostały zaatakowane przez pododdziały niemieckiego 73 i 74 Pułku Piechoty. Atakujący poruszali się w pasie od terenu obecnego Lotniska Babice, następnie łukiem poprzez obecną ulicę Radiową, a na południowym skraju natarcia otwartą przestrzenią pomiędzy wieżami Transatlantyckiej Radiotelegraficznej Centrali Nadawczej, a zapleczem fortu IIa Babice oraz przedpolem fortu III Blizne. Zdziesiątkowani obrońcy walczyli dzielnie zadając Niemcom wysokie straty i ginęli kolejno w Lesie Boernerowskim, budynkach mieszkalnych oficerów położonych przy obecnym skrzyżowaniu ulic Lazurowej i Radiowej, koszarach położonych na terenie obecnej Wojskowej Akademii Technicznej, w transzejach i stanowiskach strzeleckich wykopanych na północnym i zachodnim skraju Osiedla Łączności i pomiędzy budynkami samego Boernerowa. W obliczu śmierci oficerów, zagłady całego batalionu i z racji faktu, że nieliczni żołnierze byli w stanie nadal się bronić, ranny major Jacek Decowski podjął decyzję o zaprzestaniu walki. Ci z obrońców, którzy ocaleli, w liczbie plutonu zostali wzięci do niewoli i poprowadzeni w kolumnie przez Babice. W roku 1939 w Wojsku Polskim II RP pełnoetatowy pluton piechoty liczył w sumie 30 żołnierzy, w tym 1 oficera, 3 podoficerów i 24 szeregowych. Batalion strzelecki liczył w tym czasie blisko 1000 żołnierzy, i chociaż wspominany wyżej raport stanu osobowego i materiałowego na dzień 22 września 1939 obejmował nieco mniej sił ludzkich, niż zakładały regulaminy (bowiem łącznie 856 osób), to w zestawieniu z końcową liczbą wziętych do niewoli obrońców jest świadectwem męstwa i wypełnienia do końca obowiązku obrony Ojczyzny przez żołnierzy z 26 Pułku Piechoty, ale obrazuje również ogrom strat ludzkich i tragedii, które rozgrywały się w ostatnich dniach obrony stolicy. Naturalnie liczba poległych w obronie tego odcinka jest zapewne mniejsza, niż różnica pomiędzy stanem wyjściowym z dnia 22 września, a liczbą wziętych do niewoli, ponieważ niemożliwym jest, by przynajmniej część żołnierzy w powstałym zamieszaniu nie zdołała cofnąć się w kierunku Warszawy, jednak przeszło 300 spoczywających na cmentarzu wojennym w Starych Babicach obrońców tego odcinka, a także wzmianka z kroniki 73 niemieckiego Pułku Piechoty o naliczonych po ustaniu walki 60 poległych obrońcach, którzy wytrwali na pozycjach do końca w kilku (zachowanych zresztą do dzisiaj) niewielkich budynkach oficerskich przy skrzyżowaniu ulic Radiowej i Lazurowej, są liczbami nie wymagającymi komentarza.

Po zakończeniu Wojny Obronnej 1939 roku Nadawcza Radiostacja Transatlantycka została uruchomiona przez Niemców. Podczas walk nieznacznym uszkodzeniom uległy konstrukcje wież, cewki strojeniowe przewodów antenowych, oraz budynki techniczne. Ani przed 8 września, ani przed ostatecznym zdobyciem terenów Transatlantyckiej Radiotelegraficznej Centrali Nadawczej, anteny i budynki nadajnika nie zostały – mimo wydanego 13 września 1939 roku wyraźnego rozkazu Naczelnego Wodza Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego – zniszczone. Rozkazu wysadzenia w powietrze wież i budynków technicznych nadajnika świadomie nie wykonał generał Juliusz Rómmel. Doręczone mu bezpośrednio 15 września o godzinie 10 rano  wytyczne Naczelnego Dowództwa dotyczące dalszego działania spisane zostały dwa dni wcześniej. Według generała Juliusza Rómmla był to:

„Dziwny rozkaz, który bez reszty charakteryzuje Naczelne Dowództwo: tchnie on dziecinną nieświadomością realnej sytuacji i pełen jest jakiś fantastycznych i niezrozumiałych planów, które są zresztą obecnie spóźnione i niemożliwe do wykonania, a całość tych zarządzeń kompromituje niesłychanie autorów. Smutna to będzie pamiątka dla naszych przyszłych pokoleń i dla historii wojskowości polskiej. Widać, że ci ludzie zupełnie nie zdają sobie sprawy z tego, co się dzieje na froncie, bo takie rady […] świadczą tylko o bogatej fantazji naszych „wodzów””.

Częścią rozkazu, która bezpośrednio dotyczyła Nadawczej Radiostacji Transatlantyckiej, był podpunkt f) jego punktu 2). Polecone zostało wyraźnie:

f) zniszczyć Babice.”

Odbiorca rozkazu komentuje to w następujący sposób:

A ja akurat kazałem je zająć, aby wykorzystać znajdujące się tam składy i warsztaty łączności. Wczoraj meldował stamtąd mjr Decowski, że wysyła do Warszawy materiały i sprzęt”.

Tym samym, mimo klarowności tragizmu sytuacji oblężonej stolicy, nie zniszczono instalacji o olbrzymim znaczeniu strategicznym, pomimo, że od 8 września do momentu kapitulacji obrońców zachodniego odcinka obrony Warszawy, taka możliwość istniała; mało tego – 13 września Naczelne Dowództwo rozkazało jej zniszczenie, o czym 2 dni później dowiedziała się osoba wyznaczona do wykonania tego. Rozkaz ten z czysto rozumowego punktu widzenia powinien zostać wykonany czym prędzej w początkach czwartego tygodnia wojny, kiedy jasne się stało, że oblegane miasto niebawem zostanie zdobyte, a kiedy jeszcze żołnierze III batalionu 26. pułku piechoty mieli możliwość jej zniszczenia.

 

 

Przejęcie nowoczesnej instalacji radionadawczej miało dla Niemców olbrzymie znaczenie strategiczne. Jej parametry i częstotliwość nadawania sygnału umożliwiły im kontakt z wojskami stacjonującymi w Europie Zachodniej (za pomocą fali przyziemnej) oraz z jednostkami podwodnymi Kriegsmarine operującymi na Atlantyku (za pomocą maksymalnego wypromieniowania fali). Istnieje również koncepcja, według której za pomocą babickiego nadajnika wymieniano depesze z Tokio dotyczące m.in. warunków przystąpienia Cesarstwa Japonii do Paktu Trzech we wrześniu 1940 r. Ponadto Centrala znajdowała się poza zasięgiem samolotów bombowych Aliantów w początkowym etapie wojny, co w praktyce oznaczało, że nie istniała już jakakolwiek możliwość jej zniszczenia bądź uszkodzenia na niekorzyść Niemców.

Gdy w sierpniu roku 1944 w Warszawie wybuchło wymierzone w Niemców powstanie, okupanci zabezpieczyli teren Transatlantyckiej Radiotelegraficznej Centrali Nadawczej w obawie przed próbą zaatakowania go od strony Puszczy Kampinoskiej. Tereny wokół zostały odcięte podwójną linią transzei, stanowiskami broni maszynowej i artylerii, zaminowane, wzmocniono motocyklowe patrole wzdłuż linii masztów, a na jednym z masztów antenowych zainstalowano pancerne stanowisko obserwacyjne, z którego Niemcy dokonywali obserwacji wojsk Armii Czerwonej, która zatrzymała swoją ofensywę na wschodnim brzegu Wisły.

 

Zniszczenie radiostacji

W przeddzień wyzwolenia, 16 stycznia 1945 roku o godzinie 14.00, maszty antenowe oraz budynki techniczne: nadajnika i generatora Nadawczej Radiostacji Transatlantyckiej zostały przez niemieckich saperów wysadzone w powietrze. Fala detonacyjna była tak potężna, że w położonych kilka kilometrów dalej we wsi Babice domach z okien powypadały szyby,  a cała ziemia w promieniu kilku kilometrów drżała od walących się stalowych konstrukcji. Kilka godzin później w Babicach pojawili się pierwsi żołnierze sowieccy.

W ciągu jednego dnia Niemcy dokonali całkowitego zniszczenia ogromnej instalacji radionadawczej po której do chwili obecnej pozostała niewielka i rozproszona na ogromnej powierzchni ilość śladów materialnych: 36 stalowo betonowych fundamentów pod nogi wież antenowych, ruiny budynku nadajnika, 3 z 4 pierwotnie istniejący betonowych wartowni, 3 potężne masy odciągowe zlokalizowane na skrajach zespołu antenowego, a także fundamenty pod indywidualna aparaturę pomocniczą każdej z wież. Unikatowe pozostają również stosunkowo dobrze zachowane niemieckie umocnienia z lat 1944-1945, a także, choć w gorszym stanie i słabo czytelne w terenie, polskie fortyfikacje polowe z września 1939 roku. Do naszych czasów przetrwały również budynki mieszkalne wyższego personelu Transatlantyckiej Radiotelegraficznej Centrali Nadawczej przy obecnej ulicy radiowej 26 i 27, Osiedle Łączności z zachowanym oryginalnym układem urbanistycznym, a także budynki mieszkalne oficerów i podoficerów przy skrzyżowaniu ulic Radiowej i Lazurowej, a na których elewacjach widoczne są zachowane ślady ognia karabinów i artylerii. W krajobrazie zachowały się również pewne niematerialne wyznaczniki historii powstania, funkcjonowania i obrony zarówno samej instalacji radiotechnicznej, jak i terenów ją otaczających: Osiedle Łączności nosi nazwę Boernerowa, główna ulica łącząca północne krańce Gminy Stare Babice z dzielnicą Bemowo nosi nazwę Radiowej. Swoją ulicę na osiedlu Latchorzew posiada również bohaterski dowódca obrony, mjr Jacek Decowski. Są to jednak nieliczne ślady materialne i niematerialne stanowiące świadectwo polskiej międzywojennej myśli technicznej i gospodarczej.

Jakkolwiek Radiostacja Babice zamilkła bezpowrotnie na falach długich, nie oznaczało to jednak jeszcze definitywnej likwidacji Urzędu Radiotelegraficznego Boernerowo. Do 1950 działała bowiem krótkofalowa radiostacja zainstalowana w kazamatach lewego skrzydła koszar szyjowych w Forcie Babice. Zbudowano ją w oparciu o nadajniki firm RCA i Hallicrafters o mocach 10 kW oraz 0.5 kW. Na drewnianych masztach rozwieszono krótkofalowe systemy antenowe.

 

PRL

Po zakończeniu działań wojennych pozostałości po Transatlantyckiej Radiotelegraficznej Centrali Nadawczej, były systematycznie niszczone. Proces ten jest całkowicie zrozumiały, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę powojenne zapotrzebowanie na metale. Aż do końca lat 60-tych, żołnierze z pobliskiej jednostki wojskowej wyrywali z ziemi miedziane uziemienia anten, wtedy to jeszcze na forcie IIa Babice znajdowały się bloki silników elektrowni własnej rzeczonej instalacji. Ostatnie duże zniszczenia miały miejsce w latach 80-tych, a nawet w roku 2007. W okresie PRL-u temat Radiostacji Babice był całkowicie pomijany. Nie wiadomo czy było to efektem naturalnej kolei rzeczy, czy też celowym zabiegiem zacierania pamięci o największych osiągnięciach II RP.

Głównemu nurtowi narracji historycznej okresu PRL-u możemy przeciwstawić oddolne działania pojedynczych osób. Już w latach 1960. lokalny nauczyciel historii Stanisław Fijałkowski, wtedy jeszcze jako młody instruktor harcerski, uświadamiał młodzież na temat historii reliktów w Lesie Bemowskim. W latach 1980. pozostałościami po instalacji w Babicach zainteresował się dr. inż. Ireneusz Dobiech wówczas pracownik naukowy Wojskowej Akademii Technicznej. Od stycznia 2009 roku prowadzi on stronę internetową nadajnik-babice.pl, na której co miesiąc publikuje nowe artykuły na temat radiostacji. Na początku lat 90-tych rozpoczęto publikację artykułów opowiadających o radiostacji na łamach lokalnej Gazety Babickiej, ukazują się one ze zmienną regularnością aż do dnia dzisiejszego.

 

Dziś i jutro

Prawdziwy rozkwit zainteresowania tematyką Radiostacji Babice rozpoczął się stosunkowo niedawno, dokładnie pod koniec pierwszej dekady XXI wieku. Od tamtego czasu ukazuje się szereg publikacji w których przynajmniej jeden rozdział poświęcony jest omawianej tematyce. Są to między innymi Boernerowo i Jego Świątynia autorstwa Jerzego Bogdana Raczka, Transatlantycka Radiotelegraficzna Centrala Nadawcza w Babicach tegoż samego autora, praca zbiorowa Stare Babice na przestrzeni wieków oraz Szlakiem Miejsc Pamięci Narodowej w Powiecie Warszawskim Zachodnim autorstwa Marcina Łady. Niemały wkład w przywracanie pamięci o radiostacji ma lokalny samorząd. Finansuje on część z tych publikacji a dzięki wspólnym staraniom tegoż samorządu oraz lokalnych miłośników, miejsce wraz z powiązaną z nim historią, urosło do rangi mitu! W 2009 roku w Babicach Nowych odsłonięto pomnik poświęcony Obrońcom Ziemi Babickiej. Cytując Marcina Ładę „Jego koncepcja przedstawia alegoryczne powstanie ze szlachetnej materii kamienia – jako materii narodu – masztów Radiostacji Babice, zniszczonych podczas wojny, na których zasiadł polski orzeł wolności”. W 2010 roku w miejscowości Latchorzew odsłonięto tablicę informacyjną Radiostacja Babice. W 2013 roku Babice obchodziły dziewięćdziesięciolecie powstania Radiostacji. Z tej okazji przed urzędem gminy odsłonięto makietę jednej z wież radiostacji,  jest ona wykorzystywana jako maszt flagowy.

Wszystkie te działania, były wynikiem inicjatyw pojedynczych ludzi. Do niedawna nie istniała żadna spójna koncepcja, na to w jaki sposób wykorzystać zasoby Radiostacji Babice. Dlatego już w 2010 roku wspólnie dostrzegliśmy realną potrzebę konsolidacji środowiska a przede wszystkim ustanowienia formalno-prawnej ochrony i opieki nad obszarem radiostacji. Kulminacją dojrzewającej idei było założenie 13 lutego 2014 roku Stowarzyszenia o nazwie Park Kulturowy Transatlantycka Radiotelegraficzna Centrala Nadawcza. Członkami założycielami stowarzyszenia była grupa absolwentów Instytutu Archeologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Obecnie stowarzyszenie zrzesza studentów i absolwentów różnych kierunków, z uczelni takich jak: Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Uniwersytet Warszawski, Politechnika Warszawska, Akademia Obrony Narodowej, Akademia Wychowania Fizycznego. Działania stowarzyszenia od samego początku zostały oparte na pięciu filarach, mianowicie: promocji, konserwacji, ekspozycji, ochronie i badaniach pozostałości po Radiostacji Babice. Przewidywanym rezultatem działań stowarzyszenia jest utworzenie Parku Kulturowego TRCN oraz zarządzającego nim muzeum Centrali Transatlantyckiej.

Stowarzyszenie rozpoczęło działalność edukacyjną poprzez uczestnictwo i pomoc przy współorganizacji lokalnych gier terenowych. Były to: XXIX rajd Szlakiem Naszej Historii organizowany przez babickie Koło Związku Oficerów Rezerwy RP, gra Boernerowo – Stare Babice – Blizne 1939 organizowana przez Instytut Pamięci Narodowej i Stowarzyszenie Historyczne Cytadela oraz II Babicka Gra Terenowa zorganizowana przez szkołę językową Strefa Języka z okazji obchodów 600-lecia wsi Blizne. 24 lipca w siedzibie Polskiego Radia członkowie stowarzyszenia uczestniczyli jako prelegenci w obchodach 85-lecia Sekcji Radiotechniki Stowarzyszenia Elektryków Polskich.

Od momentu powstania stowarzyszenie nawiązało czynną współpracę ze Związkiem Oficerów Rezerwy RP, Stowarzyszeniem Historycznym Cytadela, Sekcją Radiotechniki Stowarzyszenia Elektryków Polskich, Sekcją Balonową Studenckiego Koła Astronautycznego Politechniki Warszawskiej, oraz Klubem Łączności Ligi Obrony Kraju – SP5KAB.

Jednym z działań stowarzyszenia było złożenie w dniu 5 czerwca 2014 r., pism do Stołecznego oraz Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. W związku z tym, że opisywany zespół obiektów spełnia wymogi artykułu 6 ustęp 1 punkty a, e i h ustawy O ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, postulowano w piśmie wpisanie reliktów Radiostacji Babice do rejestru zabytków, wojewódzkiej ewidencji zabytków oraz wpisaniu całości Lasu Bemowskiego do AZP jako Pola Bitwy 1939 roku. Wraz z listem złożono obszerny katalog obiektów Transatlantyckiej Radiotelegraficznej Centrali Nadawczej proponowanych do objęcia prawną opieką konserwatorską autorstwa Bartłomieja Klęczara, oraz szereg listów poparcia od wielu organizacji. Sprawa znalazła szczęśliwe zakończenie 6 grudnia 2017 roku, kiedy to pozostałości Transatlantyckiej Radiotelegraficznej Centrali Nadawczej wpisane zostały do Rejestru Zabytków.

Budującym faktem jest to, że Rada Gminy Stare Babice dostrzegając realną potrzebę ochrony i opieki nad miejscem historycznym, na wniosek stowarzyszenia, w dniu 10 października 2014 roku przyjęła jednogłośnie uchwałę o wyrażeniu zgody na zawarcie porozumienia z Bemowem w celu utworzenia Parku Kulturowego.

Poza zabiegami formalnego zabezpieczenia pozostałości Radiostacji, podejmowane są działania mające na celu niejako wskrzeszenie jej „ducha” – obecności na falach eteru. W 2015 roku Sekcja Balonowa Koła Astronautycznego Politechniki Warszawskiej podjęła udane próby wyniesienia do stratosfery za pomocą balonu anteny działającej w pasmach fal bardzo długich. Eksperymentowi zainicjowanemu przez mgr. Inż. Tomasza Aleksandra Misia patronowało Stowarzyszenie Park Kulturowy TRCN.

We wrześniu 2016 roku w 77 rocznicę obrony Radiostacji, wspólnie z Klubem Łączności Ligi Obrony Kraju SP5KAB uruchomiono krótkofalową, amatorską stację okolicznościową SN1923AXL, której znak wywoławczy nawiązywał do pierwszego znaku Radiostacji Babice. Przez dwa miesiące działalności ze stacją nawiązało kontakt 3000 krótkofalowców z 80 krajów świata.

Aktualnie, pierwszoplanowym dążeniem Stowarzyszenia jest powołanie nowoczesnego muzeum poświęconego Radiostacji. Taka placówka pozwoliłaby nie tylko zaprezentować fascynującą historię obiektu, ale również objąć swoją tematyką całą dziedzinę krajowej radiokomunikacji, oraz radiofonii, opowiadając o wszystkich przejawach i osiągnięciach polskiej radiotechniki. „Radiostacja Transatlantycka – Centrum Nauki i Techniki” – bo tak brzmi nazwa planowanego muzeum, powstać ma na historycznych terenach związanych z Radiostacją i – w miarę możliwości – umiejscowione będzie w budynku, będącym kopią oryginalnego budynku radionadawczego.

Teren byłej Transatlantyckiej Radiotelegraficznej Centrali Nadawczej w Babicach to nie tylko pozostałości materialne po tej instalacji. Jest to również teren związany z epokowym wydarzeniem w historii Polski. Mianowicie nawiązaniem przez Polskę bezpośredniej łączności ze Stanami Zjednoczonymi. Co więcej jest to miejsce uświęcone krwią poległych w obronie Ojczyzny. Ten materialny oraz niematerialny zasób stanowi dziedzictwo kulturowe wszystkich Polaków.

W związku z powyższym należy zachować pamięć o inżynierach i budowniczych Transatlantyckiej Radiotelegraficznej Centrali Nadawczej, o pracownikach urzędu Radiotelegraficznego Babice, o dyrektorze Edwardzie Liberadzkim, o Warszawskich Termopilach, żołnierzach III batalionu 26 pułku piechoty i innych jednostkach biorących udział w walce oraz o dowódcy obrony majorze Jacku Decowskim.

Jesteśmy im wszystkim winni naszą pamięć, a utworzenie Parku Kulturowego i muzeum może być do tego środkiem!